Niedawno skończyłam osiemnaście lat. Wiele osób mówiło mi, że po przekroczeniu tej magicznej liczby nic się nie zmieni. Będzie tak jak było, tylko teraz za swoje mandaty będę musiała płacić sama. Jasne, jasne. Nic bardziej mylnego. Nigdy nie wierzcie w te otulone kłamstwem słowa!
Mam na imię Klaudia i zapraszam na bloga, w którym znajdziecie wszystko, a przede wszystkim relacje z życia "dorosłych", w które wchodzę wielkimi krokami.
"Klaudia wstawaj. Klaaaaaaaaaaaaaaaudia!!! Już 7:00!!" O Dżizas Krajst mamo. Jakie już? Przecież nawet nie zdążyłam zasnąć. Dobra no nic, wstaję w końcu dzisiaj wielki dzień. Idę zanieść swój wniosek do urzędu. Idę się umyć, ubrać, nawalić szpachlą tapety i wióra z domu do szkoły. Mija, godzina, dwie, trzy. Mówię, no nie wytrzymam. Ale siedzę dzielnie. Wreszcie nadchodzi ostatnia godzina. Tutaj już gorzej było z trzymaniem. Biorę manatki i wychodzę. Ale nie sama. Z przyjaciółką. Kamień z serca. Wychodzimy z autobusu. Wchodzimy do urzędu, idziemy na odpowiednie piętro i siadamy na krzesłach, ponieważ muszę jeszcze uzupełnić datę we wniosku. Wyjmuję długopis i zaczynam pisać "28.05.2012". DŻIZAS. JAKIE 2012? Zaczynają oblewać mnie zimne poty, ale przed przyjaciółką nie daje nic po sobie poznać. Przeprawiam 2 na 5. Cholera, teraz wygląda jakby zabiła tym wnioskiem muchę. Dobra, może się nie skapną. Z pokerową twarzą wchodzę do pokoju, w którym czeka na mnie urzędniczka. Oczywiście gram na jana, że nic się nie stało, rozglądam się we wszystkie strony, aby tylko nie spotkać się z jej spojrzeniem. Modlę się, żeby już przestała przeglądać ten cholerny papier. Nagle wywala z tekstem "dowód będzie do odbioru za 3 tygodnie, a na dziś to wszystko". O mamuniu, wychodzę z pokoju potykają się o stopień, ale to już nic. Najważniejsze, że załatwiłam. Teraz tylko szybo się ulotnić, aby nie wyszła mnie pożreć. Na szczęście, przeżyłam.
Zapraszam do obserwacji bloga. :)

Skoro nie dawno skończyłaś 18 to spóźnione sto lat ! :D
OdpowiedzUsuńI powodzenia w blogowaniu :)
http://official-patty.blogspot.com/
Ja wiekszosc rzeczy zalawialam sama jeszcze przed osiemnastka, wiec nie bylo dla mnie takiej misji, ktorej bym nie wykonala. :D
OdpowiedzUsuńSpóźnione stooo lat ! <3
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko.
stay-possitive.blogspot.com